- Powaga? – zapytała Alice wchodząc do stołówki.
Skierowawszy się w stronę baru z sałatkami odparłam:
- Powaga.
Alice zaczęła mnie niespokojnie szarpać za ramię. W jej oczach tańczyły iskry zadowolenia. Szczerzyła zęby w nieopanowanym uśmiechu.
Położyłam na tacy sałatkę po grecku i puszkę coli ligth. Zapłaciłam, po czym stanęłam przy filarze gdzie zawsze czekałam na dziewczyny. Wpatrywałam się w osaczony stolik na samym środku stołówki. Nie trudno zgadnąć, kto tam siedział. Bieber. Wokół niego usadowiła się połowa żeńskiej części liceum. Oblepiły go łapami. Można powiedzieć, że go molestowały. No, cóż. Współczuję mu.
Po paru minutach bezczynnego stania i głupiego uśmieszku wysyłanemu, Justinowi kiedy prosił mnie o pomoc wzrokiem zaczęłam się nudzić. Obróciłam się żeby sprawdzić czy Alice i Bonnie zapłaciły za lunch. Nie było ich ani przy kasie ani przy barze z sałatkami. Za to dostrzegłam je jak molestowały Justina bardziej zawzięcie niż cheerleaderki. Obrzydliwe.
Licząc, że nie wyciągnę ich z kręgu zainteresowanym ciałem Biebera poszłam do naszego stolika uśmiechając się, kiedy tylko nasza gwiazdka na mnie spojrzała. Postawiłam tacę na stole nadal nie spuszczając oka z Bonnie i Alice.
- Widzisz to? – zapytał zażenowany Nate patrząc na swoją dziewczynę.
- Jutro wszystko wróci do normy – odparłam dźgając plastikowym widelcem ser feta.
- Nie byłbym tego taki pewny.
Odchrząknęłam. Otworzyłam puszkę coli, po czym upiłam łyk.
- Słyszałem, że z nim siedzisz – odezwał się Dylan przerzucając wzrok z Alice na swojego shake’a truskawkowego.
Potwierdziłam ruchem głowy żując bazylię.
- Słyszałem, że umówiliście się na randkę – dorzucił Nate. – Szybka jesteś nie powiem.
Zaczerwieniłam się. Ale musiałam zaprzeczyć. Bo tak naprawdę nasze spotkanie w piątek to nie randka.
- To nie randka. Po prostu.. przyjacielskie spotkanie.
- Przyjaciele pożerają siebie nawzajem wzorkiem?
Zakrztusiłam się colą, którą przed chwilą wypiłam. Po raz kolejny się zarumieniłam. Bez powodu z resztą.
- Pieprzysz.
Odwróciłam się żeby zobaczyć czy naprawdę pożera mnie wzorkiem. Patrzył w moją stronę, ale nie ujęłabym tego w ten sposób. Powiedziałabym, że naprawdę błaga mnie o pomoc. Ruszyło mnie sumienie. Naprawdę. Mam mu pozwolić tak cierpieć? Może i niektórych chłopaków by to uszczęśliwiło, ale po sposobie, jakim na mnie patrzył domyśliłam się, że jego nie koniecznie.
Zabrałam tacę. Kiedy ją odniosłam pewnym krokiem ruszyłam w stronę stolika Justina. Stanęłam za chłopakiem, złapałam go za ramię, po czym powiedziałam najsłodszym tonem, jakim tylko umiałam:
- Pożyczę go dziewczyny.
Zerknęłam na Dylana i Nate’a. Z zastygłymi uśmieszkami patrzyli na mnie. Pokazałam im język i ciągnąc Justina za sobą wyszłam ze stołówki.__________________________________
Jest drugi rozdział. On poszedł już łatwiej, chociaż jest krótszy. Zapewniam, że akcja zacznie się rozwijać już niebawem. Ponieważ jestem z rozdziałami do przodu, kolejny pojawi się dzisiaj wieczorem lub jutro rano.
Świetny rozdział ! Ale masz telenta dziewczyno. Czekam na następny =*
OdpowiedzUsuńDziękuję :) Nawet nie wiesz jak przyjemnie to słyszeć.
OdpowiedzUsuńNie lubię Justina Biebera, ale twoje rozdziały są na serio bo$$kie ! ;*
OdpowiedzUsuńsuper!!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawie piszesz ;*
OdpowiedzUsuńNie mogę doczekać się kolejnego rozdziału :d Zapraszam na Bieber-love-story.blogspot.com :)
blagaam ! napisz rozdzial szybko ! <3
OdpowiedzUsuńlife-love-justin.blog.onet.pl - zapraszam do mnie . :))
Anonimie: Jestem z rozdziałami do przodu. Teraz piszę piąty, a wy zaraz będziecie mieli możliwość przeczytania 3. Po prostu nie chcę wszystkiego wrzucać na raz :)
OdpowiedzUsuńSuper, nie ma co, naprawdę wielki talent. Choć dopiero 2 wyszły już jestem wielką fankĄ ! ( !!! )
OdpowiedzUsuńgood! Supeeeeeeeeeeeeeeeeeer
OdpowiedzUsuń