czwartek, 15 lipca 2010

Rozdział 4


Szliśmy do Skate Parku cały czas wygłupiając się i śmiejąc tak głośno, że przypadkowi przechodnie zatrzymywali się, aby na nas popatrzeć. Wyglądaliśmy razem jak stare, dobre rodzeństwo. Byliśmy przyjaciółmi. Najlepszymi z najlepszych. Mogliśmy ze sobą rozmawiać praktycznie o wszystkim.
- Co jest między tobą a Justinem? – zapytał przystając.
Miałam wrażenie, że zależy mu na poznaniu prawdy, która dla mnie była oczywista. Ale wyglądało to jakby moja odpowiedź miała nad czymś zaważyć. Nad czymś bardzo ważnym dla Dylana.
- Obecnie jesteśmy przyjaciółmi – odparłam łapiąc go z nadgarstek. Ciągnęłam go za sobą. Zupełnie tak jak Biebera, kiedy wyciągnęłam go ze stołówki. – Chodź.
Przez pewien moment zapanowała krępująca cisza. Przerwałam ją nawijając o wszystkim, co nasunęło mi się na język.
Po paru minutach doszliśmy, do Skate Parku. Po za jednym chłopakiem nie było tam nikogo.
Stanęłam przy bramie obserwując poczynania Pana Tajemniczego. Był niezły. Więcej niż niezły. To, co robił było.. zniewalające?
- Idziemy? – zapytał Dylan robiąc kilka kroków do przodu.
Przytaknęłam. Szłam za nim nadal go obserwując.
Usiadłam na jednej z najwyższych ramp nie przestając oglądać tego chłopaka, który szczerze mówiąc imponuje jazdą.
W pewnym momencie przestał jeździć i trzymając deskę zaczął biec do rampy, na, której siedziałam.
- Hej – przywitał się.
Nie no. Nie myślałam, że znam Pana Tajemniczego.
- Justin? – zapytałam nie wierząc, że to przed chwilą patrzyłam na jego wyczyny.
- Taa. Pochwalisz się swoim talentem?
Obejrzałam się na Dylana. Był pochłonięty jazdą.
- Ok.
Skoczyłam na deskę. Skupiłam się tylko i wyłącznie na rampie. Udało mi się zrobić wiele trików, które trenowałam od dość dawna. Kiedy spróbowałam zrobić ten, którego ćwiczyłam od niedawna i tylko raz mi wyszedł spadłam z deski. Przed oczami miałam ciemne plamy. Potem straciłam przytomność.


________________________


Przepraszam. Wiem, że rozdział krótki ale przygotowuje się do napisania książki o wampirach. To pochłaniające. No i ponownie czytam serię "Ulysses Moore" którą serdecznie polecam.

Ten rozdział miał być jutro. Ale jest dzisiaj. Kolejny, postaram się wstawić jutro ale nie obiecuje. Najpóźniej pokarze się w sobotę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz