środa, 4 sierpnia 2010

Rozdział 7


Obudził mnie dźwięk budzika. Byłam zbyt szczęśliwa, żeby go zrzucić na podłogę i patrzeć jak kawałki plastiku walają się po podłodze.
Zeskoczyłam z łóżka i uśmiechając się szeroko otworzyłam okno na oścież. Wietrzyk rozwiał mi włosy. Nie zmieniając nastroju wygrzebałam z szafy białą i za luźną koszulkę w marynarskie pasy i jeansowe szorty. Zaniosłam ubranie do łazienki, wzięłam prysznic i wykonałam codzienny rytuał ze starannością.
Przypomniało mi się, że Justin miał czekać na werandzie. Wiążąc włosy w koński ogon zbiegłam po schodach i otworzyłam drzwi frontowe.
Nie zawiodłam się. Usadowił się na bujawce trzymając w rękach bukiet krwistoczerwonych róż. Na mój widok wyszczerzył zęby w uśmiechu i podniósł się aby dać mi całusa.
- To dla ciebie – powiedział miękkim głosem wręczając mi kwiaty.
Wzruszyłam się. Czułam się jakby ktoś wyciągnął mnie ze środka najlepszej sceny w komedii romantycznej.
- Dziękuję – odpowiedziałam przytulając go. – Wejdziesz?
Pokiwał głową i ruszył za mną do kuchni.
Wyciągnęłam z szafki wazon, nalałam do niego wody i z ostrożnością wsadziłam róże. Postawiłam je na stole przy oknie i zapytałam:
- Jesteś głodny?
- Przed wyjściem jadłem. Ale ty pewnie jesteś głodna – spojrzał na mnie. – Swoją drogą kupiłem ci po drodze coś do jedzenia.
- Tak? Co takiego?
Otworzył papierową torbę z logiem McDonalds’a.
- Nie wiedziałem co lubisz ale kupiłem ci cheesburgera, sałatkę i colę.
- Dobry wybór – przyznałam siadając na krześle obok niego. – Ale nie musiałeś tego robić.
Uśmiechnął się zawadiacko i odpowiedział:
- Uwierz, że musiałem. Taki obowiązek twojego faceta.
Zaśmiałam się cicho całując go w policzek.
-   A teraz jedz bo spóźnimy się na biologię.
Spojrzałam na zegar naścienny. Mieliśmy około piętnaście minut. Odjęłam pięć minut na dojście co dawało mi dziesięć minut na jedzenie.
W zadziwiającym tempie pochłonęłam cheesburgera. Gdy wszystko już zjadłam i wzięłam ostatni łyk coli wstałam i wyrzuciłam opakowania.
- Chodź – mruknęłam wychodząc z kuchni.
Założyłam tenisówki.
Wyszliśmy na zewnątrz. Zamknęłam drzwi, po czym schowałam klucze do kieszeni.
Ku mojemu zadowoleniu Justin złapał mnie za rękę.
Całą drogę pokonaliśmy ustalając jak spędzimy południe i dyskutując o różnych sprawach.
W ostatniej chwili weszliśmy do sali od biologii. Usiedliśmy w ławce nadal trzymając się za ręce pod jej blatem.
Spróbowałam zebrać myśli. Nie mogłam się skoncentrować kiedy Bieber siedział tak blisko mnie. Właściwie tak blisko jak było to tylko możliwe. Uśmiechnęłam się i udając, że zachłannie słucham wykładu nauczyciela wyobrażałam sobie jak będzie wyglądał nasz związek za parę lat. Trwały i szczery.
- Panno Knigth – przerwał moje rozmyślania pan Murray. – Czy panna Knigth raczy odpowiedzieć na moje pytanie?
Zarumieniłam się i pośpiesznie odpowiedziałam:
- Przepraszam. Zamyśliłam się.
Pan Murray uniósł brew i patrząc na nią zza szkieł okularów zapytał:
- A o czym toż pani tak zachłannie rozmyśla?
- Wątpię żeby chciał pan wysłuchać tego co mam panu do powiedzenia. To jest przesiąknięte romantyzmem.
- Dobrze, już dobrze. A teraz się skup.
Kiedy nauczyciel się oddalił Justin pochylił się i zapytał:
- O czym tak myślałaś?
- Zgadnij – odparłam obracając w palcach długopis. – O tobie, głupku.
Uśmiechnął się do mnie. Popatrzyłam w jego czekoladowe oczy. Miałam wrażenie, że w nich tonę. 


________________________


Wow. Pod poprzednim  postem było aż 9 komentarzy. Miło mi :)
Przyznam, że się rozleniwiłam. Jestem do tyłu z pracą. Kolejny rozdział już bez szantażu. Pojawi się mniej więcej w piątek lub w sobotę. 
A ten tylko i wyłącznie o Jennie i Justinie. Przysięgam, że następny rozdział będzie żywszy, a około 10 zacznie się dziać.

6 komentarzy:

  1. Super jak zwykle :)
    Z niecierpliwością czekam na następny ;)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ohhh... Jaki słitaśny :D
    Miodekk xD
    Ja tam takie właśnie lubię czytać ;)

    Zapraszam do mnie !;)
    http://love-me-justin.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo sweetasny rozdzial.
    Dopiero go znalazlam i odrazu mi sie spodobal.
    czekam na nastepny

    OdpowiedzUsuń
  4. cudne opowiadanie :)

    OdpowiedzUsuń