niedziela, 1 sierpnia 2010

Rozdział 6


Dylan wyszedł przed ósmą, żeby pomóc Alice w porządkowaniu strychu zanim urządzi sobie tam pracownię.
- Jak długo możesz zostać? – zapytałam podciągając kolana pod brodę.
Justin opierał się o ścianę ze słodkim uśmiechem. Nie powiem przyprawiał mnie takim uśmieszkiem o palpitację serca.
- To zależy – odparł przysuwając się.
Zdziwił mnie swoją odpowiedzią. Spodziewałam się raczej dokładniej godziny, kiedy będziemy musieli się pożegnać, a ja zostanę sama opychając się lodami i oglądając komedie romantyczne na DVD.
- Od czego? – odgarnęłam włosy z twarzy.
Bieber zbliżał się do mnie z sekundy na sekundę. Coś zmusiło mój puls do dzikiego galopu. Serce łomotało jak szalone. W brzuchu poczułam stado motyli.
- Od tego – odpowiedział, kiedy nasze usta dzieliły milimetry.
Omiótł mnie chłodny oddech, Justina, który pachniał miętową gumą do żucia.
Chwilę potem delikatnie musnął moje usta. Moim ciałem wstrząsnął dreszcz. Zrobiło mi się bardzo gorąco jakbym znajdywała się pośrodku paleniska.
Chłopak odsunął się minimalnie żeby zobaczyć jak zareaguję. Uśmiechnęłam się i pochyliłam się, aby go pocałować jeszcze raz.

Po długiej porcji pocałunków usadowiliśmy się w kącie łóżka. Siedziałam opierając głowę o jego ramię. On obejmował mnie z triumfalnym uśmieszkiem.
- Kocham cię – wyszeptał prosto do mojego ucha.
Zarumieniłam się i podnosząc głowę żeby na niego spojrzeć odparłam:
- Mam dziwne wrażenie, że czuję tak samo.
Pocałował ją i nie odrywając wzroku od niej wsunął dłoń w jej włosy.
- Wiesz, co? – zapytał ni z tego ni z owego patrząc gdzieś w przestrzeń.
Ziewnęłam zarywając usta ręką.
- Przepraszam. To, co ja miałam powiedzieć? A no tak: co?
Zaśmiał się i odparł:
- Chyba muszę już iść.
Rozczarowana podniosłam głowę z jego ramienia. Wstaliśmy z łóżka.
Odprowadziłam Justina aż do samej furtki. Przytuliłam go mocno. Cmoknął mnie i mówiąc „Do zobaczenia jutro” ruszył w stronę plaży gdzie mieszkał.
Wlokąc się wróciłam do domu. Byłam strasznie głodna. Poszłam do kuchni i zrobiłam sobie tosty z serem. Jadłam je powoli, przeżuwając dokładnie każdy kęs. Kiedy skończyłam posprzątałam po sobie czując jak ulatuje ze mnie życie. Myślałam, że zasnę idąc po schodach. Wytrzymałam i wzięłam orzeźwiający prysznic. Wskoczyłam w moją ulubioną piżamę z kotkiem, po czym powędrowałam do łóżka. Nakryłam się kołdrą i przymknęłam oczy.
Przekręciłam się na bok. Nie mogłam przestać myśleć o Justinie. Przypominałam sobie wszystko. Od momentu, kiedy się poznaliśmy przez Skate Park po serię pocałunków w moim pokoju. Znaliśmy się jeden dzień. Strasznie krótko.
Pod moją dłonią coś zawibrowało. To był mój telefon. Ociągając się spojrzałam na wyświetlacz. Dostałam smsa od Biebera.

Śpisz już, Słonko?

Uśmiechnęłam się do siebie. Boże, to było takie słodkie. Natychmiast odpisałam:

Jeszcze nie. Tęsknię, wiesz?

Po sekundzie przyszła odpowiedź:

Ja też. Kocham cię.

Motylki, które czułam w brzuchu prawie godzinę temu dały o sobie znać. Chyba naprawdę kocham tego chłopaka.

I ja też cię kocham. Jestem zmęczona. Dobranoc.


Poczekałam na smsa.

Miłych snów. Będę czekać na ciebie jutro na werandzie.

On jest słodki. Proste słowa potrafią zdziałać cuda, naprawdę.
Zaraz. Czy on napisał, że będzie czekał na werandzie? O Boże. Tak właśnie napisał. No ja nie mogę. Zaraz padnę z nadmiaru radości.
Odłożyłam telefon na szafkę nocną szczerząc się jak głupia. Zamknęłam oczy i oddałam się w objęcia Morfeusza. 


_______________________


Ten rozdział trudno było mi napisać po takiej przerwie. Szczerze mówiąc wyszłam z wprawy.

Następny rozdział będzie jak będzie 7 komentarzy. Dlaczego szantaż? Bo trochę osób chciało żebym wróciła, a kiedy wróciłam mieli to głęboko w d****.

9 komentarzy:

  1. Boski ;))
    Czekałam na to dłuuugo, wiedziałam, że się przełamiesz i wrócisz ;d

    Zapraszam do siebie :)
    http://love-me-justin.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Super , byłabym załamana gdybyś przestała pisać bloga ale jednak się przełamałaś i napisałaś kolejny rozdział
    Czekam na następny ;d

    OdpowiedzUsuń
  3. Superaśne, dziex że jednak piszesz dalej. Ten blog jest świetny...;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajny blog :)
    Normalnie się już uzależniłam xDJa chcę następny rozdział!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :):)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow! Świetnie piszesz! Może w przyszłości zasłyniesz jako powieściopisarka ? Naprawdę, bardzo mi się podoba to opowiadanie, mimo, że nie przepadam za Justinem. Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń